Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania komin, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania komin, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 czerwca 2021

Na lato jak znalazł

 Odkopuję stare zapasy, bo wciąż mnie korci , by poczynić jakieś zakupy. Dzielnie się powstrzymuję i staram się wykorzystać to, co mam. Jest jednak problem, bo łatwiej zaplanować jakiś model i kupić włóczkę, niż wykopać z czeluści szafę coś, co nie wiadomo, kiedy kupione i w jakim celu i starać się to jakoś sensownie wykorzystać. Kiedy zaczynasz główkować, okazuje się, że raz tej samej włóczki jest za mało, a raz za dużo. Tym razem przyczyną moich cierpień jest Alize Cashmira Pure Wool. Sporo tego, ale w trzech kolorach. Zaczęłam nawet robić, coś większego, ale po długim namyśle zrezygnowałam, bo po co mi kolejny pled, bardzo niepraktyczny przy trójce kotów. Będą  więc komplety: komin-tuba ( natchnienie z poprzedniego wpisu - ha ha ha ) i czapka, jakaś prosta. Oczywiście, planami dzielę się z dziecięciem. Roztropnie odpowiada: Na lato jak znalazł ;)


Trzy wspomniane kolory włóczki Alize Cashmira Pure Wool -100% wełny, w 100 g - 300 m. Dłubię szydełkiem, chińską podróbką addi 4 mm. Niezłe, tylko zdarzyło mi się raz, że część metalowa wypadła z plastikowej rączki. 

Wzór dłubię z głowy, podpatrzyłam gdzieś, ale tyle rzeczy robiłam tym wzorem, szczególnie kocyki pod kocie doopki, że teraz wzór robię z pamięci. Kocyki zazwyczaj lądują na zaprzyjaźnionych aukcjach charytatywnych, u mnie zaś  w Księgarni Bezdomnego Kota nieodmiennie królują książki. Dziś wpadło kilka nowych tytułów, jakby ktoś zechciał zajrzeć :)







Kiedyś czytałam powieść Archera "Co do grosza", uśmiałam się mocno, tej ostatniej akurat nie znam :)
Gdyby ktoś czytał którąkolwiek z książek, to zapraszam do podzielenia się opinią w Księgarni



piątek, 9 listopada 2018

Kominy i rozkminy

Tak jakoś wpadłam na pomysł zrobienia kolorowego komina bez specjalnego rozkminiania. Wynalazłam wzorzec, podobne kolory i do roboty. Przesadziłam z obwodem, zamiast max 180 cm wyszło 200 cm. Niby nic, a robi różnicę


Komin wędruje na licytację na rzecz Azylu u Hani. Kto nie zna tego miejsca niech odszuka na FB, polubi i wspomoże. Niekoniecznie kominem, ale może ręcznikami papierowymi, karmą albo pomocą w sprzątaniu jak kto blisko.

No i polecam swoją Księgarnię Bezdomnego  Kota na FB.  Nowych książek masa. <3 p="">

środa, 26 września 2018

Powroty na blogowisko

Nie pamiętam, czy coś zrobiłam od marca? To był trudny dla mnie okres, zabrakło mi ochoty na jakiekolwiek poczynania. Dziś wracam powoli do pionu i myślę, że coś od czasu do czasu pokażę.
Czym mogę się w tym momencie pochwalić? Reaktywowałam na FB  Księgarnię Bezdomnego Kota, tym razem bez współpracy z organizacją, z którą rozeszły się moje drogi, robię to w pojedynkę. Wspieram zwierzaki z całej Polski, te którym akurat potrzebna jest pomoc. Nie chwalę się, a raczej reklamuję grupę. Przyznaję się, że zależy mi na jak największej ilości uczestników, tych czytających i kupujących. Po rozstaniu z organizacją zaczęłam praktycznie od zera. Wydawało mi się, że nie dam rady, ale jakoś to idzie. Zapraszam zatem.


Robótki?
Wiem, zrobiłam kolejny komin, który pojedzie do mojej córki do Gdańska.


Włóczka NAKO Arya Ebruli (86414) Fiolety z zielenią - 150 g
Druty okrągłe 4 mm/ 40 cm
Obwód 150 cm
Szerokość - 22 cm

poniedziałek, 5 marca 2018

Barwy wybitnie zimowe

Skończyłam komin, który jakoś specjalnie nieplanowany, jest już gotowy. Uwielbiam robić z włóczek, które jakiś czas przeleżały zapomniane w głębi szafy. Gromadzone w czasach, kiedy wszystko było cenną zdobyczą. Niedawno wygrzebałam stare akryle  w jaskrawych barwach i pomyślałam: Komin? A czemu by nie. Może nie będzie zbyt mocno grzał, ale na kurtkę, pod kaptur może być. Nie pozwoli, by wiatr hulał po szyi. Komin zatem już jest, długi, bo ma obwód około 170 cm i kolorowy. Powiedziałabym, że poraża kolorami. Barwy więc wybitnie zimowe, na poprawę nastroju.


W planach, a w zasadzie już w robocie, kolejny komin. Podoba mi się konstrukcja i prostota. Spokojnie mogę słuchać audiobooków, oglądać filmy. W słuchawkach dalej "Harda" Cherezińskiej.
Metodą tradycyjną męczę Lee Childa "Poziom śmierci". Nie potrafię powiedzieć, dlaczego "męczę", bo książka napisana lekko, dużo akcji, ciekawe postacie dające się lubić, ale i ostre sceny. Powieść ma wszystko, co kryminał mieć powinien, a czytanie ślimaczy mi się. Przyznam, że powieści sensacyjne lubię/lubiłam bardzo (?), ale teraz jakoś bliżej mi do biografii i historii. Gust mi się zmienił? 




czwartek, 15 lutego 2018

Eksperymenty

Próbuję eksperymentować ze sznurkiem bawełnianym. W zasadzie to eksperyment tylko dla mnie, bo świat dawno zaczął wytwarzać ze sznurka cuda-wianki: kosze, podkładki, pojemniczki wszelkiego autoramentu. Zobaczyłam wytwory na Owocach Szycia i przepadłam. Natychmiast chciałam mieć sznurek, ale jedyna porządna pasmanteria w moim mieście jakiś czas temu padła, więc zdana jestem na "dziuplę" , gdzie wszystko w mikro ilościach. Kiedy pytam o sznurek, słyszę pytanie: Ile metrów?
To już wiem, że muszę szukać w sklepach wirtualnych. W "dziupli" deklarują, że zamówią. Wiem, że będzie drogo, więc rezygnuję. Zamawiam  w necie, a tu klops. Mój numer telefonu, na który dostaję kody potwierdzające płatność, przez jakiś czas nieaktywny. Zamawiam z pobraniem i wychodzę, jak Zabłocki na mydle. Ale za to sznurek mam i dziś pierwsza akcja.


Foty kiepskie, bo moje narzędzie od dokumentowania w reklamacji. Kolor kociej podkładki - miętowy, przepiękny. Tu nie wiadomo, co to. Ale chyba jestem z podkładki zadowolona. Mam zamiar dać ją na jakiś bazarek na rzecz kotów. Mała rzecz, a może pomoże. I tak mi się to życie kręci. Kocio, robótkowo, bazarkowo i książkowo.
Udało mi się przeczytać "Hrabinę Cosel" Kraszewskiego. Niedawno ukazało się nowe wydanie (wydawnictwo MG). Czytałam z przyjemnością. Szkoda, że nie widać na horyzoncie dalszych części Trylogii Saskiej. A może będą? Książka starannie wydana, twarda oprawa. Aż miło się czyta. Ostatnie powieści autorstwa Kraszewskiego, jakie czytałam, to mocno sfatygowane egzemplarze, bo kto odważy się wydawać starocie? A jednak ktoś taki jest. Historię Anny Konstancji Hoym zna każdy, jeśli nie za sprawą powieści, to filmu z fantastyczną obsadą - Barańską i Dmochowskim. Mimo to książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem.
Piękna Anna, zwabiona podstępem, przybywa na dwór Augusta II. August się nudzi, potrzebuje nowej metresy. Z Anną łatwo nie będzie. Żąda pisemnej deklaracji, że w razie śmierci żony Augusta, to ona zostanie jego prawowitą żoną. August ulega, ale to właśnie, ta pisemna deklaracja, staje się przyczyną tragedii Anny. Powieść polecam, tym bardziej, że mamy ostatnio sezon na historyczne powieści. Zapewniam, że ta stara powieść nie odstaje jakością od tych napisanych współcześnie.


Nadal tkwię w historii. Słucham na Storytelu powieści Cherezińskiej "Harda" . To powieść o córce Mieszka I - Świętosławie. Słucham, choć książka papierowa na półce.  Słucham i poddłubuję komin-
 tubę. Jeszcze potrzebuję jakichś 30 cm do zakończenia. Myślę, że nim skończę słuchać "Hardą", skończę komin, a wtedy papierowe wydanie "Hardej" pojawi się w Księgarni Bezdomnego Kota


Już dziś zapraszam do buszowania po półkach Księgarni, bo jest w czym wybierać 



Do zobaczenia w Księgarni :)

czwartek, 13 października 2016

Jestem

Od maja mnie tu nie było i to nie bez powodu, ale oto jestem. Trochę robótek przez ten czas poczyniłam. Kto mnie śledzi na instagramie, ten co nieco widział. Dużo tego nie było, bo mordowałam chustę na ślub dla córki. Pierwszy projekt okazał się niewypałem. Był to projekt Love in a Mist. Szal wyszedł wąski, z garbkiem na plecach, fatalnie się układał.  Love  in a Mist okazał się również być pechowy pod innym względem. Za wzór, oczywiście, zapłaciłam, co z tego, kiedy w mojej biblioteczce na ravelry obok wzoru widnieje informacja -  not purchased on Ravelry. Niech im będzie, bo do chusty na pewno nie powrócę. Mając nóż na gardle zrobiłam chustę z darmowego wzoru - Cameo Flower. Tym razem się udało. Do wzoru dodałam około tysiąca koralików, których tu niestety nie widać.


To jedyna fotka, jaką udało mi się zrobić w przedślubnym zamieszaniu, ale wierzcie mi na słowo, że chusta się podobała.

Z czytanie było też trochę gorzej. Niestety, wciąż musiałam wybierać: Czytać czy dłubać na drutach. Jedynym wyjściem są audiobooki, postanowiłam więc wykupić abonament w storytel. Zestaw lektur pokaźny, w ramach abonamentu bez limitu. A więc dłubię i słucham. W słuchawkach - "Naznaczeni na zawsze" Emilie Schepp z cyklu  powieści z prokurator Janą Berzelius.  Przyznam, że książka mnie rozczarowała. Zbyt dużo grzybów w barszczu. Przeładowana dziwnymi i mało wiarygodnymi wydarzeniami. Dam jednak autorce szansę, bo w storytel jest jeszcze jedna jej książka ze wspomnianego cyklu. Może tym razem będzie lepiej?

Jest i robótka. Tym razem komin wg projektu Joji Locatelli - 3 Color Cashmere Cowl. Mam nadzieję, że tym razem będzie mi się podobał. Robię go z resztek włóczki mniej szlachetnej niż w projekcie, ale cóż to szkodzi, kiedy samo dłubanie jest przyjemnością, a niepewność, co z tego wyniknie, trzyma w napięciu jak powieść kryminalna.

Fotka autorki

piątek, 22 stycznia 2016

Środa 3/2016


Trochę spóźniona, a nawet trochę więcej, bo tydzień pełen wrażeń. Imprezka w przedszkolu. Wizyta dzieci i tak jakoś zleciało. Pomimo nawoływań Maknety "Go, go!" udało mi się skończyć tylko komin, ale wygląda na to, że zbyt szybko go zakończyłam i czeka mnie kolejne prucie. Czapka czeka, może pochwalę się za tydzień.

Z czytaniem też cienko, choć sama jestem zaskoczona. Pamuka pokonałam w tydzień, a Świetlicki, zdecydowanie mniejszy gabarytowo, niedoczytany. A więc tkwimy w Świetlickim, choć nowe lektury czekają. Kupiłam właśnie Galę z dokładką - "Idiotka. Miłość w Nowym Jorku" Hanny Bakuły. Dawali tanio, to wzięłam.


 Książek Hanny Bakuły nigdy nie czytałam. Nie było ku temu okazji, choć jest to osoba ciekawa, by nie rzec ekscentryczna. Teraz będę musiała kupić tych książek więcej, bo okazuje się, że to pierwsza część trylogii. Kolejne książki z serii to: "Idiotka wraca" i "Idiotka tańczy". Oczywiście kupię, jeśli pierwsza część okaże się interesująca.



I na koniec to co zimą lubię najbardziej - kwiaty


A za oknem śnieg...

środa, 13 stycznia 2016

Środa 2/2016


W zasadzie, gdybym zamieściła fotkę z ubiegłej środy, byłoby wszystko ok. No, prawie. Komin porzucony, do zestawu dołączyła czapka sprzed pół roku. Może na przyszłą środę się uwinę ? Przydałoby się też udłubać parę myszek na aukcję, jedną już mam. Koniecznie muszę się zmobilizować.


Za to przebrnęłam przez "Śnieg" Pamuka. Nie wiem, jak to zrobiłam, bo w końcu to dość pokaźna cegła. Powieść dobra i choć mało w powieści się dzieje, to rozwój wypadków nie pozwala na porzucenie książki. The Guardian pisze o książce:

Polityczny thriller inspirowany twórczością Fiodora Dostojewskiego. Niezwykle mądra książka.

Nie znam na tyle literatury rosyjskiej, by przytaknąć Guardianowi, ale przyznam, że podobał mi się język i konstrukcja powieści. Sam autor jako narrator dodaje powieści wiarygodności. Ale...
Trzeba na pewno dużego samozaparcia, by przez książkę przebrnąć.

Teraz przymierzam się do książki Marcina Świetlickiego  "Dwanaście", potem będzie "Trzynaście" i w końcu "Jedenaście" Taką mam nadzieję.

Okropna okładka, prawda?
Dopisek:
Podpatrzyłam u Magdy listę do wyzwania czytelniczego na rok 2016. Sama takiej listy nie stworzyłam, ale to co czytam staram się przypasować do wyzwania. Takim sposobem mam trzy pozycje na koncie. Do wglądu w zakładce Taka sobie lista na 2016 rok.

środa, 6 stycznia 2016

Środa z Trzema Królami


Jakoś bez szału roboczego rozpoczęłam rok, bo przecież rok jak każdy, tylko liczba porządkowa inna. Zatem wygrzebałam z szafy rozgrzebany szal-komin. W zasadzie dorabiam kawałek, bo mnie podduszał. Przerabiam, ale nie sądzę, bym go jeszcze nosiła. Może dam na koty, jeśli znajdzie się amator. Z czytaniem lepiej. Czytam "Śnieg" Pamuka. Opinie różne, ale ja się zawzięłam. Przede mną ponad 500 stron. 


Za mną dwie książki. "Pana Przypadka" opisałam na blogu 52 tygodnie czytania. "Kocia magia" czeka na moją wenę. Ostatnimi czasy zawaliłam pisanie na blogu książkowym. Ostatnią notkę o książce zamieściłam w maju. Mam nadzieję się podnieść z upadku i co jakiś czas parę zdań na temat czytania zamieścić. Jacksona polecam. Niewiele wprawdzie porad o kotach, ale o nim samym wieści całkiem sporo i to bardzo zaskakujących.



I jeszcze jeden nabytek. Pewnie nieraz się chwaliłam. Kalendarze z biedronki, które moje dziecię nazywa analogową pamięcią podręczną. Lubię kalendarze, od tych wymyślnych po całkiem proste.  Jedno, czego chciałabym się trzymać  w tym roku, to notki na bieżąco - rachunki, adopcje kotów, czytanie. Mam nadzieję, że to mi się uda.

Na kalendarzach aniołek też biedronkowy sprzed lat. Z okresu, kiedy fascynowały mnie anioły. Nadal mam do nich słabość, więc można je spotkać tu i ówdzie na moich półkach.




środa, 28 października 2015

Środa czyli to i owo z życia dziergacza, czytacza i kociarza


przez rodzinę biorę się nareszcie, za robienie kamizelki dla Zośki. Zwiedza świat pełzając po podłodze, więc zadbać trzeba, by dziecku nie było zimno. Powiedzmy, że jestem w połowie. Nie mam czasu ani natchnienia, by cokolwiek wymyślić, więc korzystam ze wzoru Gareter yoke baby cardi Jennifer Hoel odpowiednio zmodyfikowanego. Bez rękawów, z krótkim pęknięciem na pleckach. Ot i wszystko. Wzór ten już wykorzystałam do sweterka na chrzest Zosieczki. Fotki ukradzione z olx.





Wrzuciłam wszystko, bo sukieneczka zainspirowała mnie do wykończenia sweterka i czapeczek. Oczywiście sukieneczka po Mani, kupiona dawno temu, buciki ze sklepu, reszta produkcja własna.

A dziś kamizelka, mam nadzieję prędko skończyć.


 Jak widać wróciłam do lektury "Emila...". Przepłakałam nad lekturą cały ranek, choć obiecałam sobie, że żadnych tam smutasów, będę się cieszyć, tym co jest, no ale nie da się ;). W książce zaznaczyłam sobie parę cytatów, ale pomyślałam, że w zasadzie najlepiej byłoby zacytować tu całą książkę, bo mądra, prawdziwa. Ale może jedno zdanie.

"Człowiek zawsze sobie jakoś poradzi i wyjdzie z najgorszej opresji, zwierzę natomiast jest bezbronne i bezradne, skazane na naszą łaskę"*

 No właśnie! Zrobiłam kolejny komin, kilka myszek... Kotom. Niech mają, np. na transport do stałego domu, leczenie czy karmę.

----------

 A tu przedstawiam dorosłą koteczką Lili. Dorosłe koty mają raczej marne szanse na adopcje, ale zdarzają się cuda. Może i tym razem?



 Kicia z Beatą, tytanem pracy na rzecz bezdomniaków

Lili, cudowna, miziasta. mrucząca, ok 7 mies.. wysterylizowana. Podrzucona przy ruchliwej szosie, szukamy stałego domu. Tel 515011006

-------------
* Jędrzej Fijałkowski: Emil czyli kiedy   szczęśliwe są psy - szczęśliwy jest cały świat, Zysk i Ska, cop.2009, s. 136.

czwartek, 22 października 2015

Środa tylko raz w tygodniu



Odkrycie epokowe, że środa jest tylko jedna. Środę od środy dzieli aż siedem dni. I co z tego wynika? Ano, że raz na siedem dni można coś na blogu skrobnąć. Nie skrobię, bo życie przygniata. Nie dłubię, bo mi się nie chce. Nie czytam, bo za dużo książek do czytania. Czasem coś dłubnę, bo wiadomo zimno i trzeba wspierać zwierzaki. Chwalę się, że kominy, które pokazywałam wcześniej zostały sprzedane. Na chwalebny cel. I dobrze. Miałam ich więcej nie robić, ale zrobiłam coś takie.

Komin wzbudza średnie zainteresowanie, chyba ze względu na swoją barwę. "Wściekłość i wrzask". Tak nazwałabym ten twór ( przepraszam Faulknera, że tytuł dzieła sprowadziłam do roli określnika plątaniny nitek ). To średnie zainteresowanie raczej niesłuszne, bo wściekłości świetnie się prezentują przy nijakich barwach zimowych okryć. Coś o tym wiem, bo noszę zamotaniec, w kolorze wściekłej czerwieni, którego nikt ode mnie nie chciał. Teraz chciałyby, bo twierdzą, że cudny. Nic z tego! Chcieć było wtedy, kiedy dawałam.
Mówiłam, że nie czytam? Mówiłam. "Emil" leży porzucony. Przyznam, że przesypiam stresy i niekoniecznie mam ochotę na czytanie. Czasem podczytuję "Zosię z ulicy Kociej" Agnieszki Tyszki, z ilustracjami Agaty Raczyńskiej. Nareszcie kupiłam pierwszy tom cyklu. Teksty zabawne, a rysunki jeszcze zabawniejsze.
Tu próbka.

 Myszka nieżywa, niestety :(

Kiciuś, który zapewne dostarczył nowym mieszkańcom myszkę w prezencie. 

I jeszcze jedno...
Najśmieszniejsze jest to, że dziś jest czwartek a nie środa. Zupełnie nie wiem, co się ze mną dzieje. Demencja? ;)


wtorek, 3 marca 2015

Środa, rudzielec, Dorota Sumińska i koty












Szukam od jakiegoś czasu jakiejś formuły na tytuł do środowych spotkań i ciągle nic. Może tym razem propozycja jak wyżej: tytuł zajawka? Zobaczymy czy przetrwa.

Jakiś czas temu "odgrażałam się", że powstanie "kompletny rudzielec" czyli komin i czapka. Plany trochę się przesunęły w czasie, a i wzór na czapę będzie inny. Wzór podpatrzyłam na blogu "Dłubię, bo lubię" (świetne robótki ). Jest to wzór snowtracks cap. Robi się zupełnie dobrze, choć sama wprowadziłam kilka zmian . Niegroźnych, ale ułatwiających życie. Chodzi o dodanie oczek za ściągaczem. Nie wiem dlaczego, ale opisy amerykańskie/angielskie komplikują życie. W każdym razie, ja - choć nie "mówić angielski" i specjalnie nie odwołując się do pomocy naukowych wzór rozsupłałam i dwie trzecie czapy za mną. Nie pokażę jej dziś,  wszak ściśnięta na drutach pończoszniczych i niewiele widać. Ale oto pierwowzór:


Piękna, prawda? W międzyczasie wojuję z pledzikiem, taka robótka na oglądanie tv. Znów tenis, tym razem Radwańska w Dubaju. Nie poszło naszej tenisistce najlepiej. Nie zawsze musi, choć szkoda. Poza tym czytam nieustająco, choć chyba w tym miesiącu marniej niż poprzednio. 

Luty 2015
1. Obłomow - Iwan Gonczarow - ebook
2. Co to jest obłowszczyzna - Mikołaj Dobrolubow - ebook
3. Spójrz mi w oczy - Cammie McGovern
4. Niemiecki bękart. Cz. 1 - Camilla Lackberg
5. Niemiecki bękart. Cz. 2 - Camilla Lackberg
6. Strzeż się psa! - Izabela Szolc - ebook

Skończyłam "Strzeż się psa " Izabeli Szolc i choć książeczka niewielka, to czytanie zajęło mi cztery dni. A powinnam to załatwić w jeden wieczór. Przyznam, że w związku z książką, mam mieszane uczucia. Przede wszystkim książka jest nierówna. Do połowy całkiem znośnie, od połowy zdecydowanie gorzej. Główny temat książki to świat z pozycji... psa. Pies jest narratorem. Jak wspomniałam książeczka niewielka, ale z dokładką tekstów tekstów Vivy! ( Akcja dla zwierząt. Organizacja Pożytku Publicznego ). Cóż, jeśli książka pani Szolc nie spełniła moich oczekiwań, to przynajmniej robi dobrą robotę na rzecz zwierząt.


Obecnie w czytaniu kolejna zwierzęca książka -  "Dalej na czterech łapach" Doroty Sumińskiej. Pierwszą część czytałam miesiąc temu, dziś kolej na dalszy ciąg. Jakie wrażenia z lektury? A takie, że każdy żywot kończy się śmiercią. Czytam zatem i ronię łzy nad każdym czterołapnym szczęściem i nieszczęściem.

I jeszcze jeden zwierzęcy temat. Niedawno obchodziliśmy  Światowy Dzień Kota. TOZ z mojego miasta w dalszym ciągu promuje wydarzenie na fejsbuku. Przyłączając się do wydarzenia niekoniecznie trzeba od razu robić przelew, wystarczy udostępnić wydarzenie, a przyłączenie się do wydarzenia nie skutkuje obowiązkiem uiszczenia opłaty.

Ciąg Dalszy...
( po dwóch tygodniach )
Rudzielec w zastoju. 
Sumińska również i choć książka planowana była do lutowego wyzwania, poległam.
Czyli zalegam i w 12 czapkach i w 12 książkach na rok 2015.

I z ostatniej chwili...
Wczoraj wybrałam się do biblioteki. Maniacko przetrzymywałam książkę "Spójrz mi w oczy".
 Lało jak diabli, ale postanowiłam iść. Książkę odniosłam, a ze spisanych potrzeb ( pięć tytułów ) niczego nie upolowałam. W geście rozpaczy wygarnęłam książkę o Irenie Dziedzic. Dziennikarka i gwiazda peerelowskiej estrady odpowiada na pytania dziennikarzy i po wstępnej lekturze stwierdzić mogę: pani Irenie się ulało. Nie lubię takich książek, ale doczytam (taką mam nadzieję ), bo może lekturę pochopnie osądzam. Czy znalazłam jakiś plus? Tak. Archiwalne fotki. Dla nich samych warto do książki zajrzeć.
Wracając do moich czytelniczych potrzeb. Łatwo się nie poddaję. Będąc dalej od domu niż od kolejnej biblioteki ruszyłam na poszukiwania. Tu udało mi się zdobyć "Sagę o jarlu Broniszu" - wydanie PAXu z roku 1965, trzy tomy. Może przebrnę. ;)


 Żeby tradycji środowej stało się zadość, jest i robótka. Postanowiłam codziennie ( ha, ha! ) robić po jednej myszce, potem przekazać je do TOZu, by podczas akcji na rzecz bezdomnych zwierząt mogli je wykorzystać. Wzór myszek pochodzi z bloga NyanPon.com. Proste w wykonaniu, można na nie wykorzystać resztki włóczek, tzw niedoróbki.
Pozdrawiam, zamieszczam wtorkowo, wszak dawno mnie tu nie było.


wtorek, 27 stycznia 2015