środa, 18 stycznia 2017

Tradycyjnie

Tradycyjnie czyli kilka książek w czytaniu i kilka prac rozpoczętych. "Białe" przeczytane, haruni odpoczywa, bo wypatrzyłam na ravelry chustę a może raczej szal Celadon autorstwa Ambah O'Brien.

Chusta wydaje się być prosta i daje wiele możliwości kolorystycznych. Mogą być w pasy, może być włóczka cieniowana albo ze zgrubieniami, tak jak moja. Poza tym lubię robić ściegiem francuskim, bo później nie ma problemów z blokowaniem.





W czytaniu "Adieu" z cyklu "Przypadki Księdza Grosera" Jana Grzegorczyka. U mnie czytanie postawione na głowie, bo opowieści o Groserze rozpoczęłam od przedostatniej książki w kolejności wydania. Był to "Jezus z Judenfeldu".  W zasadzie dobrze się stało, bo jest to prequell do wcześniejszych trzech tomów. "Jezus z Judenfeldu" nosi zatem oznaczenie tomu 0. Czytam więc teraz pierwszy tom i przyznam, że czyta się to równie dobrze jak ten, który czytałam wcześniej. Chyba jest to pierwsza powieść, która porusza  problemy, z jakimi boryka się duszpasterstwo. Na pewno ilu czytelników tyle opinii, ale mnie jakoś książka nie bulwersuje, bo kim byśmy nie byli, to zawsze mamy swoje słabości.

Wieści z kociego podwórka:

Rozliczamy się, więc nie omieszkam prosić o wsparcie :)


Bazarek trwa do 20.01.2017 do godz. 20 - tu można wyszperać to i owo 


 Wpis w ramach środowych spotkań u Magdy



czwartek, 12 stycznia 2017

Przegapiam środy

Może nie jest to przegapianie, a raczej nieustające lenistwo. Jakoś wszystko idzie mi na zwolnionych obrotach, a jak już odrobinę przyspieszę, to czuję się niemożebnie nieszczęśliwa. Oczywiście do wszelkich działań muszę wobec siebie użyć siły perswazji, co nie zawsze odnosi pożądany skutek.
W każdym razie resztką woli staram się coś tu skrobnąć. Tradycyjne coś czytam i coś robię, Czytam "Białe. Zimna wyspa Spitsbergen" Ilony Wiśniewskiej. Nie tylko ta jedna książka jest w użyciu, bo u mnie jak zawsze kilka na podorędziu. Ale głównie "Białe..." Na drutach - haruni. Nie wiem, który to już raz, ale zawsze jakoś dziwnie wszystko zrobione przeze mnie rozchodzi się po rodzinie, albo bazarkach charytatywnych na rzecz zwierząt. Zima w pełni, a ja bez czapki, szalika. Jak mówi pewne przysłowie: często i szewc bez butów chodzi.

Książka świetna. Dziś w nocy przypadkiem trafiłam w tvn  24 na powtórkę Xięgarni. Akurat był wywiad z autorką. Opowiadała o swoich książkach i o tym jak trafiła na Spitsbergen. W każdym razie, jak komuś snują się po głowie romantyczne marzenia, by zamieszkać na zimnej północy, to proponuję najpierw przeczytać książki Wiśniewskiej. Romantyzm od razu wyparowuje z głowy.



I jeszcze tradycyjnie - reklama na rzecz kotów. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami zorganizowało kolejny bazarek, o którym pisałam w poprzednim poście. Gdyby chciał ktoś zajrzeć i zasilić konto zwierzaków, bardzo zapraszam. Jest trochę książek, nowych audiobooków, biżutki i co kto chce.



Wpis w ramach WDiC cotygodniowych spotkań u Maknety


Koty szukają domów:

poniedziałek, 9 stycznia 2017

poniedziałek, 19 grudnia 2016

środa, 7 grudnia 2016

Wirusy, sweterki na kubeczki i co by tu przeczytać

Tak się składa, że Jeżycjadę czyta się wtedy, kiedy człowieka dopadają wirusy. Jeśli nie wierzycie zapytajcie Czajkę. No więc i mnie dopadła zaraza i z zarazą przez tom zerowy Jeżycjady przemknęłam. Czyli "Małomówny i rodzina" za mną. Co nieco na temat  tejże książki napisałam na blogu 52 tygodnie czytania, więc gdyby ktoś chciał zajrzeć - zapraszam. Skończyłam też słuchanie reportażu Warakomskiej "Droga 66" . Trochę to trwało, ale moja aplikacja na laptopie co jakiś czas odmawiała posłuszeństwa.  No ale w końcu jestem po lekturze. Nie lubię takiego stanu "polekturowego", bo muszę wybierać: co by tu przeczytać? Papierowo wróciłam do lektury "Moja walka". Zaczęłam kiedyś i porzuciłam z nieznanych przyczyn, bo książka dobra. Teraz mobilizacja, bo dziecię chce też książkę przeczytać, więc śpieszę się. Przeczytam tom pierwszy i dam jej do przeczytania, a ja zajmę się kolejnym (tomów 6) i tak będziemy sobie czytać... gęsiego.



Tak w skrócie wygląda moje działanie. Na prośbę wolontariuszek z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami robię drobiazgi, które będzie można wylicytować na bazarku. Są to ubranka na kubeczki. Nie są to moje projekty, inspiracji dostarczył internet. Mam nadzieję, że autorki projektów mnie nie zlinczują. Kubki trafią na aukcję, która ma wspomóc TOZ w walce z panującą od miesiąca panleukopenią. To ciężka choroba kocia, która rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie. Kociaki bez szczepionek nie mają żadnej szansy na przeżycie.

No tak, miało być o czytaniu i robótkowaniu, a wyszło jak zawsze. Koty.

Wpis w ramach spotkań środowych u Magdy






wtorek, 6 grudnia 2016

Jamnikarium

Do zwierzaków mam słabość. Zapewne ma tak każdy, kto posiada jakieś stworzenia na stanie. Słabość mam także do książek o zwierzakach. Niedawno przeglądałam recenzje książki "Jamnikarium" Agaty Tuszyńskiej. Książka trafiła na listę książek do kupienia, choć jamnika nigdy nie miałam. A tymczasem zaproszenie na spotkanie z panią Agatą. Kto blisko, może wpaść. Ze mną gorzej, bo ja daleko.



Kto czytał, niechaj opowiada. Kto będzie na spotkaniu, niechaj się pochwali ;)

środa, 30 listopada 2016

Dalej w podróży drogą 66, zakupy i wymęczona robótka...

Jakby bez zmian, a jednak jakieś zmiany są. Przede wszystkim ukończyłam kolejną chustę. Już miałam rzucić ją w kąt, ale poszłam w zaparte i oto jest. Dlaczego niechętnie z nią walczyłam? Bo koncepcje na zakończenie były różne, a jest jak jest. Najpierw miały być same koraliki, potem pomyślałam o frędzlach, ale zrobiłam zbyt cienkie - 3 nitki. Frędzle wyprułam i zastąpiłam je czteronitkowymi. Nie jest najlepiej, ale ujdzie, bo ponownej walki nie podejmę. Chustę robiłam ze wzoru znalezionego na pintereście. Nie wiem skąd pochodzi, bo klikanie przenosi w dalekie strony, z których wynika, że wzór wędruje niekontrolowanie. Tu diagram, gdyby ktoś chciał skorzystać, bo wzór sam w sobie nieskomplikowany, dość gęsty i nie najgorzej wygląda. Cała rzecz w wykończeniu chusty - u mnie wolna amerykanka.


 

W czytaniu zastój. Jak wspomniałam dalej podróżuję "Drogą 66", czytam "Setkę" Vargi i nieustająco powiększam bibliotekę.



Od dołu kontynuacja "Mojej walki". W księgarniach jest już piąty tom, ale poczekam, aż cena spadnie. Ma być tego sześć tomów. Kolejna książka to Alice Munro "Jawne tajemnice" wylicytowana na Bazarku Świątecznego Wyzwania na rzecz chorych potrzebujących  finansowego wsparcia. Można coś wystawić, można licytować, co kto woli. Ja licytowałam, frajda z tego niemała, a zawsze parę groszy do skarbonki wpadnie.
Pozostałe książki kupione w internecie: Eduardo Mendozy -" Prawda o sprawie Savolty" (gość ostatniej Xięgarni ) i Anyi von Bremzen - "Szarlotka Lenina i inne sekrety kuchni radzieckiej" (a to już z czystej ciekawości, jak to u wschodnich przyjaciół drzewiej bywało) Będzie się czytać. 

Wpis w ramach spotkań środowych  u Magdy. 

Dziękuję wszystkim, którzy zajrzeli na bazarek kętrzyńskiego TOZu.  W grudniu następny!

Koty w potrzebie

www.koty.sos.pl