czwartek, 15 lutego 2018

Eksperymenty

Próbuję eksperymentować ze sznurkiem bawełnianym. W zasadzie to eksperyment tylko dla mnie, bo świat dawno zaczął wytwarzać ze sznurka cuda-wianki: kosze, podkładki, pojemniczki wszelkiego autoramentu. Zobaczyłam wytwory na Owocach Szycia i przepadłam. Natychmiast chciałam mieć sznurek, ale jedyna porządna pasmanteria w moim mieście jakiś czas temu padła, więc zdana jestem na "dziuplę" , gdzie wszystko w mikro ilościach. Kiedy pytam o sznurek, słyszę pytanie: Ile metrów?
To już wiem, że muszę szukać w sklepach wirtualnych. W "dziupli" deklarują, że zamówią. Wiem, że będzie drogo, więc rezygnuję. Zamawiam  w necie, a tu klops. Mój numer telefonu, na który dostaję kody potwierdzające płatność, przez jakiś czas nieaktywny. Zamawiam z pobraniem i wychodzę, jak Zabłocki na mydle. Ale za to sznurek mam i dziś pierwsza akcja.


Foty kiepskie, bo moje narzędzie od dokumentowania w reklamacji. Kolor kociej podkładki - miętowy, przepiękny. Tu nie wiadomo, co to. Ale chyba jestem z podkładki zadowolona. Mam zamiar dać ją na jakiś bazarek na rzecz kotów. Mała rzecz, a może pomoże. I tak mi się to życie kręci. Kocio, robótkowo, bazarkowo i książkowo.
Udało mi się przeczytać "Hrabinę Cosel" Kraszewskiego. Niedawno ukazało się nowe wydanie (wydawnictwo MG). Czytałam z przyjemnością. Szkoda, że nie widać na horyzoncie dalszych części Trylogii Saskiej. A może będą? Książka starannie wydana, twarda oprawa. Aż miło się czyta. Ostatnie powieści autorstwa Kraszewskiego, jakie czytałam, to mocno sfatygowane egzemplarze, bo kto odważy się wydawać starocie? A jednak ktoś taki jest. Historię Anny Konstancji Hoym zna każdy, jeśli nie za sprawą powieści, to filmu z fantastyczną obsadą - Barańską i Dmochowskim. Mimo to książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem.
Piękna Anna, zwabiona podstępem, przybywa na dwór Augusta II. August się nudzi, potrzebuje nowej metresy. Z Anną łatwo nie będzie. Żąda pisemnej deklaracji, że w razie śmierci żony Augusta, to ona zostanie jego prawowitą żoną. August ulega, ale to właśnie, ta pisemna deklaracja, staje się przyczyną tragedii Anny. Powieść polecam, tym bardziej, że mamy ostatnio sezon na historyczne powieści. Zapewniam, że ta stara powieść nie odstaje jakością od tych napisanych współcześnie.


Nadal tkwię w historii. Słucham na Storytelu powieści Cherezińskiej "Harda" . To powieść o córce Mieszka I - Świętosławie. Słucham, choć książka papierowa na półce.  Słucham i poddłubuję komin-
 tubę. Jeszcze potrzebuję jakichś 30 cm do zakończenia. Myślę, że nim skończę słuchać "Hardą", skończę komin, a wtedy papierowe wydanie "Hardej" pojawi się w Księgarni Bezdomnego Kota


Już dziś zapraszam do buszowania po półkach Księgarni, bo jest w czym wybierać 



Do zobaczenia w Księgarni :)

niedziela, 7 stycznia 2018

Tailwind i Majorka

Sprawa ma się tak, że w dalszym ciągu tkwię w niemocy, która nie wiem skąd się bierze. Święta przebrnęłam z trudem i brudnymi oknami. Od trzech dni przeżywam konieczność zlikwidowania choinki. Pewnie długo będę przeżywać, aż choinkę przysypie kurz. Nawet kotom się znudziła.

Muszę się jednak pochwalić, że znajoma zmobilizowała mnie do robienia szala,, chusty... Jak zwał tak zwał w każdym razie jest to projekt Tailwind Clary Falk



Zaczęłam, ale dobór włóczki raczej kiepski. Ani grubość odpowiednia, ani porywający dobór kolorów. Może dalej będzie lepiej? Fotka robocza, bo chwaliłam się znajomej, że coś tam klecę.



No cóż, nawet pruć nie mam ochoty.
Do czytania staram się zmobilizować lekkimi lekturami, ale efekt żałosny. Od jakiegoś czasu męczę "Powrót na Majorkę" Książka lekka, dowcipna, wydawałoby się, że na dwa wieczory, ale tak jak w poprzedniej części "Rok na Majorce", wszystko mnie bawiło tym razem wszystko mnie drażni. Malkontent ze mnie. Pewnie to wina szaroburości za oknem, bo jak inaczej wyjaśnić ten stan ducha? Bo jeśli wakacyjna lektura nie pomaga, to co może pomóc?


wtorek, 2 stycznia 2018

Nie lubię świąt, lubię prezenty

Zazwyczaj rodzina mnie pyta: Jakie masz marzenia? To takie rodzinne pytanie, kiedy nie bardzo wiemy, co komu kupić. W zasadzie, to córka rejestruje w pamięci, kiedy zdarza mi się na zakupach powiedzieć: O fajne! Albo o czymś napomknę, że widziałam, ale szkoda mi było pieniędzy. Potem takie rzeczy znajduję pod choinką. Ostatnio nic takiego nie zarejestrowała ani córka, ani syn, więc zadano mi sakramentalne pytanie: Jakie masz marzenia? Na pierwszym miejscu zawsze u mnie książki, więc bez namysłu zrobiłam długą listę, by było z czego wybierać, bo niespodzianki mają swój niezaprzeczalny urok. I tak się jakoś złożyło, że z listy pod choinkę trafiły te tytuły, na których mi najbardziej zależało. Czasem myślę, że książek, które polegują sobie w moim mieszkaniu tu i ówdzie, przeczytać już pewnie nie zdążę. Jakoś nigdy nie uświadamiałam sobie, że życie ucieka, trzeba śmierci kogoś bliskiego, by zacząć odmierzać swój czas.



"Leningrad" kupiłam sobie tuż przed Świętami. Sama sobie też robię prezenty. A robótki? Leżą. 

I jeszcze na koniec zaproszenie do Księgarni Bezdomnego Kota 



czwartek, 26 października 2017

Dziennik pokładowy - 26 października 2017

W słuchaniu "Córka Stalina" Elwiry Watały, w czytaniu "Masz na imię Camille" Agnieszki Stabro. Pierwsza interesująca, ale chyba nie powinna nosić takiego tytułu, bo pani Watała przedstawia krąg ludzi wokół Stalina w ogóle. Przyznam, że książka robi wrażenie, jak wszystko, co dotyczy dyktatury,  nieograniczonej władzy.

Druga książka, jak zawsze pięknie wydana przez Wydawnictwo MG, to biografia niezwykle utalentowanej rzeźbiarki Camille Claudel. Sława jej ginęła w cieniu wielkiego Rodina. Piękna Claudel, to postać tragiczna, a jej życia burzliwe. Dodać jeszcze należy, że książka  niekonwencjonalna, napisana dziwnie, bo to narrator zwraca się do głównej bohaterki. Mocno mnie to wybijało z rytmu czytania, ale mogę powiedzieć, że im dalej tym lepiej mi się czyta.


Robótkowo - bazarkowo. Wspomagam zwierzaki bezdomne, robótki oddaję na licytacje, bo sama swoich rzeczy nie noszę. Popełniłam ostatnimi czasy trochę chust, którymi już się chwaliłam. Ostatnio na drutach czapki. Może nie są jakiś odlotowe, ale może znajdą amatora.





A w łazience od miesiąca chory tymczas


No i zapraszam na nasze bazarki:

Bazarek TOZ oddział w Kętrzynie

i książkowy
Księgarnia Bezdomnego Kota

wtorek, 5 września 2017

Jestem po lekturze książki "Truman Capote. Rozmowy", w zasadzie wysłuchałam, choć w trakcie słuchania zamówiłam egzemplarz papierowy, albo jak mówią moje dzieci - analogowy. Zdecydowałam się na kupno, gdyż drażnili mnie dwaj lektorzy robiący za Capote'a i Grobela.  Jakoś wytrwałam, ale czytać będę na nowo. Książka papierowa też mnie rozczarowała, ale... wyglądem. Chyba przyszła bez obwoluty, okładka płócienna, jednolita, tylko na grzbiecie  złote literki T.C. , a dla mnie okładka ma znaczenie. Książka kupiona na allegro i nie pamiętam, by opis wskazywał jakieś braki. W trakcie słuchania dłubałam chustę, bez przekonania, ale nie jest źle.



Tradycyjnie chusta robiona w dwie cieniutkie nitki - acryl z lnem i nie jest to najgorsze połączenie. Śpieszyłam się, bo chciałam zdążyć na kolejny bazarek. Może znajdzie jakiegoś amatora.

środa, 30 sierpnia 2017

Środa z książką - 8


Spóźniłam się z tematycznym postem, bo to już chyba ósma edycja. Ja zawsze ślimakowato i nic już tego nie zmieni. Książkowo u mnie codziennie, ale jakoś się za bardzo tym nie chwalę bo i blog książkowy: 52 tygodnie czytania odłogiem leży. Co prawda wrzuciłam ostatnio dwie krótkie notki, ale przecież jedna jaskółka, niech nawet dwie, wiosny nie czyni. Dziś chciałabym się pochwalić książką, która ukazała się jako jedno wielkie tomiszcze, zebranych "Lektur nadobowiązkowych" Wisławy Szymborskiej. Już wcześniej nosiłam się z zamiarem zgromadzenia tych niewielkich książeczek, kiedy okazało się, że zostały wydane w jednym tomie. Ma to tomisko ponad 800 stron. Podczytuję codziennie po kilka notek i mam nadzieję, że zmotywuje mnie to do powrotu do bloga książkowego.



Oprócz tego dłubię podkładki pod kubki, które podpatrzyłam u Danonk. Dam na jakiś koci bazarek, może się komuś przydadzą i koty na tym skorzystają.



Podkładki w jasno żółtym kolorze, czego na fotkach nie widać, ale stwierdzam, że wyglądają całkiem nieźle.


sobota, 19 sierpnia 2017

Słuchanie i robótkowanie

Mam taką niemoc czytelniczą, że postanowiłam wrócić do Storytela. Zrezygnowałam jakiś czas temu, bo repertuar audiobooków został mocno okrojony, w tym z Henninga Mankella i naszej rodzimej autorki Marty Guzowskiej.  W każdym razie wróciłam, bo lepiej słuchać tego co jest, niż w ogóle zerwać kontakt z książkami. W słuchawkach aktualnie  "Ostatni dyżur" Karin Wahlberg. Przyznam, że podoba mi się. Niby kryminał, ale mocno obyczajowy. Lubię takie. Da się tego słuchać nawet przy robótkach, więc przede mną jeszcze 6 tomów cyklu:
   Podglądaczka
   Zastygłe życie
   Dziewczyna z majowymi kwiatkami
   Szpital
   Pocieszyciel
   Śmierć sprzedawcy dywanów


Wczoraj skończyłam szydełkowe podkładki kocie, trafiły na bazarek. Bazarek również koci.
Kiedyś już pokazywałam podobne, ale została mi resztka bawełny, więc znów zrobiłam.




Biorę się za jakąś chustę. Znów dwie nitki - cienki acryl i len, bo w końcu coś robić trzeba :)


Koty w potrzebie

www.koty.sos.pl