Koty w potrzebie

www.koty.sos.pl

niedziela, 13 grudnia 2009

Jajko drozda czyli bredzenie o kolorach











"Czytam"opis angielski, znaczy rozszyfrowuje kolory, bo miało być na żywioł, ale pomyślałam, że może warto skorzystać z gotowca tym bardziej, że większość nitek w podanych barwach posiadam. Pled szydełkowy ma być, ostro kolorowy. Chciał nie chciał po słownikach grzebię, ale sam słownik nie rozwiązuje problemu, bo np wielki słownik PWN-Oxford nie zna koloru - taupe, ale znalazłam na googlach - te niezastąpione.
Kolory:
taupe - ciemno szary
sage green
tomato red - pomidorowo czerwony
french blue
vicious green - wściekła zieleń ?? :D:D:D
purple grey - purpurowo szary ?
golden braun - zloto brązowy, cokolwiek to znaczy
melon - melon czyli taki zdechły pomarańcz
deep blue-green intensywny niebiesko zielony
citron - cytrynowy
turquoise - turkusowy
bright lilac - jasno liliowy
baby blue - niebieski jasny pastelowy?
robin's egg blue - niebieskie jajko rudzika albo drozda :D:D:D- ooo, podoba mi się
rose - różowy
bright pink - jasny pink - dziwne , bo pink to raczej wściekły róż
dusty lavender - przykurzona lawenda

Jajka drozda rzeczywiście są niebieskie, co na załączonej fotce widać.
I tak sobie myślę, by dziergać na drutach trzeba być poliglotą, matematykiem, biologiem, informatykiem.

I na koniec do biegłych w angielskim i w barwach - prosiłabym o wypowiedź w sprawie powyższych kolorow, może opisowo, bo co to jest francuski niebieski - granatowy?
A taupe - gdzieś nawet znalazłam, że to szaro- brązowy.

Pod Spodem :-))
Jeszcze jeden kolor rozszyfrowałam - sage green czyli zieleń szałwi i bądź tu mądry. Moje wyobrażenia kolorów zupełnie nie zgadzają się z tym, co widzę na fotce. Zrobiłam dwa elementy i jestem baaardzo rozczarowana, zupełnie nie te kolory.

A i "taupe" to jak wypatrzyłam na obrazku - nie jest szary a brązowy, dwa brązy tu są w użyciu;
szaro-brązowy i złoto-brązowy. Hmmm - cokolwiek to znaczy jak wcześniej rzekłam.

Tu fotka pledu, bo do tej pory to ja tak: sobie śpiewam a muzom. Wzór pochodzi z
Interweave Crochet Spring 2006

















piątek, 11 grudnia 2009

Jak zrobić gwiazdę ( przestrzenną) na drutach

Poniższe przedstawiam jako ciekawostkę z cyklu "czego to ludzie nie wymyślą" bo porywać się na takie karkołomne przedsięwzięcie nie będę. Bryłą geometryczną mi to pachnie, a fe!
























Fotki i instrukcja wykonania pochodzą ze strony Knitting Daily:




Truscaveczce wyjaśniam...

W domu moim od czasów rozgadywania sie najstarszego dziecięcia funkcjonują wyrazy :
ruskawki, gabędzie, filonki i piekaczki czyli truskawki, łabędzie (to łatwe ) i uwaga: tulipany i rzodkiewki. W słowniku słów takich "niet" i oczywiście rozumiem niepokój Truskaveczki. Więc spieszę uspokoić - nic się nie bój. :-)) Ruskaweczka to bardzo sympatyczny wyraz.

Wiem, wiem, że najlepiej się upewnić, bo jak opowiadała pewna sędzina, w sądzie odbyła się sprawa, gdzie pewna pani pozwała do sądu drugą pewną panią za obelgę. Pozwana śmiała rzec, a raczej wykrzyczeć do poszkodowanej: Ty Brahmaputro!
Już nie wspomnę o prelegencie, który nadużywał słowa "abstrahuje". Po odczycie prelegenta pobito. Mało tego, oprawcy odgrażali się, że prelegent dostanie raz jeszcze, kiedy tylko dowiedzą się, co znaczy "abstra".

Wracając do dziecięcia - długo milczało, ale kiedy zaczęło komunikować się ze światem werbalnie - pierwsze słowa, jakie padły z ust dziecięcia były: kra-kra, brama i plama. Nadmieniam, że "R" brzmiało nieskazitelnie, więc kiedy otoczenie zachwycało się tą nienaganną wymową - dziecko, by zabłysnąć, dorzucało jeszcze jeden wyraz, którego tu nie wymienię, bo jeszcze nie ma 22giej :-))

W każdym razie do dziś po sklepach się pilnuję, by nie rzec: pół kilo ruskawek, proszę. Ale nadal dokarmiam gabędzie i uwielbiam filonki. Za piekaczkami nie przepadam, bo w marketach oklapnięte jakieś.

czwartek, 10 grudnia 2009

...brazylijski serial nie cieszy mnie jak kiedyś...



Na stres czyli pospolity "dół" najlepsza jest praca, a jeszcze jak uwieńczona obżarstwem - to już pełnia szczęścia i o tak banalnych sprawach jak"dół" - zapomina się. Wczoraj usiłowałam uleczyć się słodkościami tylko. Wrąbałam karton ptasiego mleczka, ale tylko żałość mnie dopadła z powodu własnej głupoty. Na to ptasie mleczko natchnął mnie wpis Truskaveczki na blogu - ja autorkę nazywać będę Ruskavką, kiedyś to wyjaśnię. Zatem postanowiłam dziś z dołu wyleźć przy pomocy roboty i słodkości. Wzięłam się za pieczenie babeczek - muffinami zwanych. Podpatrzyłam u Agnieszki tej od Grzesia, ona podpatrzyła TU.
Zrobiłam !!! Po blachę poleciałam o 17tej na drugi koniec miasta(jakie to miasto, dwie ulice na krzyż), bo do 18tej sklep, potem jeszcze szukałam papierków muffinowych, w końcu w domu się okazało, że nie mam rodzynek. Upiekłam bez, a jak upiekłam to mi się przypomniało, że miałam kandyzowanego ananasa. No cóż - bez rozpusty - babeczki i tak cud-miód.


środa, 9 grudnia 2009

Anielsko u Jolanny

Więc kto ma ochotę niech wpadnie do Jolanny

Prezencik















Każdy zakup extra tłumaczę sobie: przecież mogę sobie zrobić malutki prezent. Myślałam o nim od dłuższego czasu, a konkretnie od wizyty w bibliotece miejskiej. Przeglądam blogi czytających i zawsze coś tam wypatrzę. Te wypatrzone tytuły usiłowałam znaleźć w bibliotece, niestety... Obiecywałam sobie, że książek nie będę kupowała, bo trzymać nie ma gdzie i ... kupiłam - dwie: Grzegorza Gortata - Zła krew i Betty MacDonald - Jajko i ja. No i na czytanie czeka trzecia książka: Johna Grishama- Klient. Tę dostałam od córki, "cuś tanio i elegancko" bo 4 zet sztuka i przypadkiem miała dwie. Za Grishamem to ja tak sobie, czytałam jego książkę a raczej książeczkę "Ominąć święta", bo miało być śmiesznie, a było właśnie tak sobie. Za to filmy wg prozy Grishama to ja i owszem, a szczególnie podobał mi się właśnie "Klient", pewnie ze względu na Susan Sarandon, którą baaardzo lubię. Przeglądałam książkę, chyba da się czytać. Opowiem, jak przeczytam - w każdym razie recenzje i opinie dwóch pierwszych książek bardzo pozytywne, ciekawam, co ja na ten temat będę miała do powiedzenia.
Obym miała podobnie dobre odczucia.

Fotki okładek Merlin i Gildia

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Gwiezdne wojny

Boże Narodzenie za pasem, więc tym razem postanowiłam się wykazać w ozdobach choinkowych. Powstało 9 gwiazdek - na 10tą zabrakło nici, ze smętnej resztki powstała choinka. Czeka mnie jeszcze krochmalenie, czego nie lubię, ale skoro ma to jakoś wyglądać...




Bubbles