wtorek, 7 marca 2017

Zastój

A więc zastój choć poważnej przyczyny ku temu nie ma. W robocie dalej szalik dla kibica. Dlaczego tak długo? Otóż dłubanie czarnych elementów wieczorem sprawia mi trudności. Niby ryż podwójny nie jest jakimś skomplikowanym wzorem, ale zdarzają mi się wpadki. Te w żółtych strefach są do wykrycia o każdej porze dnia, te w czarnych - muszą czekać do rana, by wyjrzeć na światło dzienne. I tak sobie powili dłubię, poprawiam i złoszczę się, że to tyle trwa. No, ale może za tydzień pokażę ukończone dzieło.



"Wersal" na razie odłożony. Wróciłam do "Emila", książki Jędrzeja Fijałkowskiego. Kiedyś już czytałam i o książce pisałam tu na blogu i tu też. Wtedy to spod sterty włóczek i robótek wygrzebał "Emila" sam autor i obiecał, że druga część będzie, a jak już będzie, to podrzuci. Ucieszyłam się i oto książka nadeszła. By mieć pogląd na całość, wróciłam do pierwszej części, która już poza mną, a teraz czytam część drugą. Z Krecią :) Akurat lektura dla zwierzolubnych. Polecam!


Jeszcze pytanie mam. Czy u Was też zima, bo u mnie - tak? 


Pośpieszyłam się, a raczej dni mi się poplątały i  wpis już dziś dopinam do spotkania środowego u Magdy.


środa, 15 lutego 2017

Wersal i szalik kibica

W tytule Wersal i nie chodzi tu o pozytywne skojarzenia. Słucham właśnie audiobooka "Cuchnący Wersal" Elwiry Watały. No i przyznam, że cuchnie, brud się wylewa oknami - dosłownie i w przenośni. Kto wrażliwy, lektury nie polecam, bo to "wersalski pudelek" bez cenzury. Przyznam, że parę razy odkładałam słuchawki na bok, poszukiwałam do słuchania czegoś innego, by znów wrócić do Wersalu. Dlaczego? Ano dlatego, że przez Wersal przewija się plejada postaci tych wielkich i pomniejszych i to mnie prowokuje do poszukiwań. I do zakupów, niestety. O Wersal zahacza szwedzka królowa Krystyna. Ta sama, którą gra w filmie piękna Greta Garbo. Ale filmowa piękna Krystyna to jedno, a historyczna królowa to drugie. Korpulentna, ze zwichrowanym ramieniem, brzydka, posiadająca cechy męskie i nie taką, jak się należało spodziewać, orientację seksualną.  - tak mówią historycy, ale królowa ma niezaprzeczalne zalety - inteligencję. Szukam informacji, bo postać intrygująca i trafiam na fragment książki Macieja A. Brzozowskiego "Boskie. Włoszki, które uwiodły świat". Co ma szwedzka królowa wspólnego z Włochami? Ano ma, ale o tym innym razem.



Szalik to taka robótka z zaskoczenia. Mam mnóstwo roboty, bo kilka zaczętych rzeczy z terminem do końca tygodnia (kolejny koci bazarek), ale jakoś tak dałam się namówić na zrobienie szalika w barwach czarno-żółtych. I robię. Nic to skomplikowanego, ale wiadomo jak to z szalikami bywa - długo, prosto i nudno.


Fotka marna, niestety, a ja natchnienia nie mam ;)

Środowo z Maknetą pozdrawiam




czwartek, 9 lutego 2017

Pracowicie

Przechwalam się, bo tak bardzo pracowicie to nie jest. Na tapecie robótki, takie co to szybko i bez myślenia. Udłubane szydełkiem dwa kominy.

Ten powstał z włóczki Alize Cashmira batik design. Zużyłam motek włóczki, na ścieg rakowy zabrakło, więc wykończyłam pospolitym akrylem, ale w bardzo podobnej tonacji. Bo jak się nie ma, co się lubi...


I jeszcze jeden w dziurki, tylko konstrukcja inna. Brzoskwinka i zieleń butelkowa ze starych zbiorów. Szarość Nako Nakolen - wełna z akrilikiem.


I jeszcze zakładeczka, trochę pod walentynki, ale niekoniecznie, bo może to z miłości do czytania, choć z tą miłością dziś różnie. Podjęłam się paru wyzwań czytelniczych i efekt jest taki, że zamiast czytać na co mam ochotę, grzebię w zbiorach, szukam nie wiedzieć czego i czas marnotrawię. Chyba zrezygnuję z tych wyzwań, a zostawię sobie czytelniczy wolny wybieg. Ale nie byłabym sobie, gdybym nie wspomniała o akcji czytania klasyków. W tym miesiącu hasło - Luty z Idiotą. Nawet zaczęłam. Jeden niewielki rozdzialik za mną, czyli około 700 stron przede mną. Kto zainteresowany to tu zapraszam: czytamy klasyków - luty tylko z idiotą

I jeszcze reklama dźwignią handlu - Bazarek na rzecz bezdomnych zwierzaków . Gdyby ktoś miał ochotę zajrzeć, zwierzaki zapraszają


Wpis w ramach Środowych spotkań u Magdy






środa, 1 lutego 2017

A ja na Zanzibarze

Niedosłownie, bo tak naprawdę utknęłam w książce "Śmierć na Zanzibarze". Książka z serii Klub Srebrnego Klucza. Utknęłam na dobre, bo nie lubię kryminałów, gdzie dzieją się "cuda-wianki". Trup pada gęsto, a to za przyczyną ukrytego skarbu. Oczywiście, ukrytego na Zanzibarze. Wali na ten Zanzibar niemalże pół świata, bo każdy ma nadzieję, że się obłowi. Tytuł jakby odbiega od zawartości książki, bo trupy są i przed Zanzibarem. W Anglii na przykład. Bo najpierw jest Anglia, a potem Zanzibar. Mam  nadzieję dobrnąć do końca i przekonać, czy Zanzibar wart tej męki.



Wpis mój nieplanowany. Wieczór właśnie, a ja sobie uświadomiłam, że to środa a nie wtorek, więc fotek żadnych nie poczynię. Ciemno bardzo, więc użyję tych, które mam. W robótkowaniu kocie podkładki pod kubek. Bardzo proste. Robię je na kolejny koci bazarek, który niebawem.




Na ten cel specjalnie kupiłam bawełnę Alize Bella batic design - kolor 3675.  Był, niestety, tylko jeden motek, więc nie zaszaleję. Bardzo podoba mi się kolor. Każda podkładka wychodzi inna, ale ma to swój urok.

No i jeszcze tradycyjnie - Koty.  Zbliża się okres rozliczeń pitów, więc gdyby ktoś nie bardzo wiedział, komu przekazać 1%, już podpowiadam.


Jeszcze dorzucę banerek poczyniony przez moją córkę - dzięki, Ewko droga!



Wpis środowy w ramach spotkań u Magdy



środa, 25 stycznia 2017

Biała okładka

Na blogach czytelniczych namnożyło się wyzwań, a ja jak co roku do wielu przystępuję, by na koniec stwierdzić, że zdecydowanie przeholowałam. Tym razem wyzwań jakby mniej, ale już zaczynam się gubić. Tu, w zakładce Wyzwania 2017 na blogu 52 Tygodnie Czytania tegoroczny zestaw.

Dziś skończyłam czytać pierwszy tom Przypadków księdza Grosera - Adieu. Czytało się dobrze, nie przeczę, ale zdecydowanie bardziej podobał mi się prequel "Jezus z Judenfeldu". Nie mówię, że książka zła, ale przeszkadzał mi nadmiar postaci, które Groser spotyka na swojej drodze.


Książka leżała od jakiegoś czasu i czekała na swoją kolejkę. Przyznam, że gdyby nie te wyzwania czytelnicze, to poleżałaby jeszcze trochę. Tym razem nie chodziło tu o tytuł, autora czy poruszane problemy, ale okładkę. Wyzwanie nosi nazwę "Gra w kolory". W tym miesiącu książka miała mieć okładkę białą. No i ma! ( okładka ze strony LC ). Niby książki nie wybiera się po okładce, ale ja wybieram. Okładka ma dla mnie duże znaczenie, nie mogę znieść okładek z cukerkowymi panienkami na okładce, ale przyznam, że i takie książki mam.

Robótkuję z przerwami. Ostatnia chusta biało-czarna i haruni chwilowo leżą. W międzyczasie poproszono mnie o zrobienie łapacza snów. Zrobiłam, ale o fotce zapomniałam.  Dziś będzie bez fotek. W zasadzie od wczoraj nie wychodzę z betów. Znów dopadły mnie wirusy i raczej na nic nie mam ochoty.

Wpis w ramach środowych spotkań z Magdą


I żeby tradycji stało się zadość - koty, które przewinęły się przez interwencje wolontariuszy  TOZu


Adaś



środa, 18 stycznia 2017

Tradycyjnie

Tradycyjnie czyli kilka książek w czytaniu i kilka prac rozpoczętych. "Białe" przeczytane, haruni odpoczywa, bo wypatrzyłam na ravelry chustę a może raczej szal Celadon autorstwa Ambah O'Brien.

Chusta wydaje się być prosta i daje wiele możliwości kolorystycznych. Mogą być w pasy, może być włóczka cieniowana albo ze zgrubieniami, tak jak moja. Poza tym lubię robić ściegiem francuskim, bo później nie ma problemów z blokowaniem.





W czytaniu "Adieu" z cyklu "Przypadki Księdza Grosera" Jana Grzegorczyka. U mnie czytanie postawione na głowie, bo opowieści o Groserze rozpoczęłam od przedostatniej książki w kolejności wydania. Był to "Jezus z Judenfeldu".  W zasadzie dobrze się stało, bo jest to prequell do wcześniejszych trzech tomów. "Jezus z Judenfeldu" nosi zatem oznaczenie tomu 0. Czytam więc teraz pierwszy tom i przyznam, że czyta się to równie dobrze jak ten, który czytałam wcześniej. Chyba jest to pierwsza powieść, która porusza  problemy, z jakimi boryka się duszpasterstwo. Na pewno ilu czytelników tyle opinii, ale mnie jakoś książka nie bulwersuje, bo kim byśmy nie byli, to zawsze mamy swoje słabości.

Wieści z kociego podwórka:

Rozliczamy się, więc nie omieszkam prosić o wsparcie :)


Bazarek trwa do 20.01.2017 do godz. 20 - tu można wyszperać to i owo 


 Wpis w ramach środowych spotkań u Magdy



czwartek, 12 stycznia 2017

Przegapiam środy

Może nie jest to przegapianie, a raczej nieustające lenistwo. Jakoś wszystko idzie mi na zwolnionych obrotach, a jak już odrobinę przyspieszę, to czuję się niemożebnie nieszczęśliwa. Oczywiście do wszelkich działań muszę wobec siebie użyć siły perswazji, co nie zawsze odnosi pożądany skutek.
W każdym razie resztką woli staram się coś tu skrobnąć. Tradycyjne coś czytam i coś robię, Czytam "Białe. Zimna wyspa Spitsbergen" Ilony Wiśniewskiej. Nie tylko ta jedna książka jest w użyciu, bo u mnie jak zawsze kilka na podorędziu. Ale głównie "Białe..." Na drutach - haruni. Nie wiem, który to już raz, ale zawsze jakoś dziwnie wszystko zrobione przeze mnie rozchodzi się po rodzinie, albo bazarkach charytatywnych na rzecz zwierząt. Zima w pełni, a ja bez czapki, szalika. Jak mówi pewne przysłowie: często i szewc bez butów chodzi.

Książka świetna. Dziś w nocy przypadkiem trafiłam w tvn  24 na powtórkę Xięgarni. Akurat był wywiad z autorką. Opowiadała o swoich książkach i o tym jak trafiła na Spitsbergen. W każdym razie, jak komuś snują się po głowie romantyczne marzenia, by zamieszkać na zimnej północy, to proponuję najpierw przeczytać książki Wiśniewskiej. Romantyzm od razu wyparowuje z głowy.



I jeszcze tradycyjnie - reklama na rzecz kotów. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami zorganizowało kolejny bazarek, o którym pisałam w poprzednim poście. Gdyby chciał ktoś zajrzeć i zasilić konto zwierzaków, bardzo zapraszam. Jest trochę książek, nowych audiobooków, biżutki i co kto chce.



Wpis w ramach WDiC cotygodniowych spotkań u Maknety


Koty szukają domów:

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Koty w potrzebie

www.koty.sos.pl