środa, 8 lipca 2015

Środa charytatywnie

Dalej powstają myszki na kocie aukcje. Robi się co nieco pod górkę, bo ostatnio było zapotrzebowanie na myszki czarne. Dla mnie to problem, staram się unikać ciemnych kolorów, bo nie widzę poszczególnych oczek. Zmęczyłam jakoś te myszki, ale powstał kolejny problem. Białe runo prześwituje pomiędzy czarnym splotem. Trudno, jest jak jest i tak pozostanie.
W czytaniu - lekutko. Skorzystałam z promocji w Znaku i kupiłam kilka książek z kulinarnymi tytułami. Rzadko takie rzeczy kupuję, ale tym razem skusiłam się, bo cena przystępna  ( 5,90 plus przesyłka 0,99 - opcja Paczka w RUCHu ), a poza tym przekażę je na aukcje, bo takie książki mają szansę na powtórną sprzedaż. Uczę się rozstawać z książkami, bo niedługo na dobre mnie przysypią. Dzieci same zawalone książkami radzą : Po prostu nie kupuj ;)


 W tej chwili czytam "Pudełko z przepisami". Przepisy są, a jakże, treść też. Szwankuje korekta, potknięcia, literówki. O czym książka? Moje dziecię powiedziałoby: A takie tam pierdu-śmierdu. Ale czytam, bo fajnie się czyta, kiedy wkoło jest wesoło wszystko jest do bani. Nie czuję wakacji, bo obowiązków przybywa, a życzliwość ludzka doprowadza mnie do szału.

Na fotce w od dołu:
Serce na talerzu - Alyssa Shelazki . I nie jest to książka o potrawach z podrobów, ale jak podają na okładce to romantyczna historia i pyszne przepisy. Widziałam przepis na chlebek bananowy. A swoją drogą, czy przypadkiem któryś pradziad tejże autorki nie nazywał się bardziej swojsko? Żelazko?

Wiśniowy Klub Książki - Ashton Lee. Smakowita powieść o przyjaźni i miłości. Generalnie przetworów wiśniowych nie znoszę. W dzieciństwie katowano mnie kompotami z wiśni i wiśniowymi zupami. Potem były nalewki na wiśniach... Książkę więc kupiłam z ociąganiem się, no ale skoro klub książki? Może w klubie będą dyskutować o literaturze i zakrapiać spotkania naleweczką o smaku wiśni?

Szkoła Niezbędnych Składników - Erica Bauermeister. Też smakowicie i sercowo. Będzie restauracja i kurs gotowania i bedą uczyć, jak za pomocą jedzenia odpędzić smutki. Ja to już wiem, puchnę w oczach, ale książkę przeczytam, może będzie tam coś, czego ja nie wiem.

I "Pudełko z przepisami"Sandry Lee, ale o książce już wspominałam. Jak ktoś ma ochotę na lekkie, smakowite i romantyczne lektury to w księgarni tego więcej. Poobśmiewałam książki, a przecież sama własnoręcznie je kupiłam. A kupiłam, bo lubię, gdy w powieści jest o jedzeniu i trafiają się jakieś nieskomplikowane przepisy. Pamiętacie sałatkę ananasową z "Prowincji pełnej marzeń"? Hit w mojej rodzinie. Ale wracając do książek... Jak na wydania kieszonkowe, to książki mają dużą czcionkę. Nie muszę się posiłkować lupą. No i kolejna zaleta, to wybitnie letnie okładki. I smakowite, a ja na okładki zawsze daję się złapać.


23 komentarze:

  1. Słodkie te Twoje myszki.I po przeczytaniu tego posta nabrałam ochoty na jakieś lekkie, wakacyjne czytadło.Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy Tobie nie potrzeba deratyzacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myszki sa przeurocze; Czasami tez cena sprawia, ze skusze sie na ksiazke, ktorej inaczej bym nie kupila. A moze pofarbowac to, czym wypychasz myszki pod kolor wloczki? Pozdrawiam serdecznie beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypełnienie jakieś sztuczne, więc chyba farby nie chwyci

      Usuń
  4. Także skorzystałam z tej promocji ;) z tym, że obkupiłam się jak... nie powiem kto ;) Mychy przecudne. A to ze pod czarnym widać białe trudno ;) takie umaszczenie ;)
    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że w tym tygodniu obydwie skusiłyśmy się na "smakowite" lektury., choć ja z natury unikam książek z podtekstem kulinarnym:)) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie mogłam sobie odmówić. Teraz reklamuję romanse Nory Roberts. Chyba wolałabym kryminały ;)

      Usuń
  6. Ty sie ciesz ,że Ci nie kazali robić białych myszek . Bo przy tej nalewce wiśniowej mogłoby się marnie skończyć.
    Ja tez lubię ładne okładki.
    Przy takiej cenie spokojnie sobie można dla relaksu poczytać mniej ambitne książki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Ciebie można zawsze liczyć jak na narody bratnich krajów. Padłam jak kawka i nie za sprawą nalewki a ze śmiechu. Udało mi się dziś zatem pośmiać w myśl zaleceń pewnego czasopisma o zdrowiu: śmiać się codziennie! ;)

      Usuń
  7. "Pudełko z przepisami" mam w domu, ale jeszcze nie czytałam tej książki. Zapowiada się bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super myszki. Jakbyś nie napisała, że białe prześwituje, to bym nie zauważyła :)
    Ja książek o kulinarnej tematyce jakoś nie czytam... Zawsze wydawało mi się, że taka tematyka nie będzie interesująca. Ale może jednak warto...?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swego czasu był szał na książki jedzeniowe. Choćby słynne Rozlewisko.Teraz sporo książek przemyca przepisy. Powstało nawet wyzwanie czytelnicze wśród blogerek " Literatura palce lizać. Kulinaria w książkach". Co komu ;) Jednemu czarne myszki, innemu smaczna literatura ;) Pozdrawiam

      Usuń
  9. Współczuję Ci robienia tych czarnych myszek, ale efekt końcowy wart jest pracy, nawet gdy białe "nadzienie" prześwituje. Książki bardzo rzadko kupuję, bo zawsze jest z nimi ten kłopot, że prędzej czy później miejsce na nie się kończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myszki poszły w świat na kolejną aukcję charytatywną: rudy kot - ruda myszka, czarny kot - czarna myszka, bury kot - bura myszka. mam nadzieję, że koty znajdą domy, a myszki w tym pomogą

      Usuń
  10. Masz miejsce na myszy to i na książki się znajdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myszy się rozłażą po kocich aukcjach ;)

      Usuń
  11. A ja z przetworów tylko wiśnie. Uwielbiam wiśnie. A myszki słodkie.
    Co do książek, potrafię już się z nimi rozstawać bez żalu, zajmują miejsce, a ja ich drugi raz i tak nie czytam. Oczywiście, niektóre zatrzymuję, bo są wciąż źródłem informacji, inne wędrują do ludzi lub biblioteki.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do książek. Zazwyczaj nie czytam książek dwa razy. Niektóre tylko. Pozbywanie się książek nie boli. Czasem żal niektórych, ale zawsze te wybrane można zostawić. Pozdrawiam

      Usuń
  12. Myszy cudne :)
    Z książkami też tak mam, że jak coś trafię w dobrej cenie to kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie przerwa w myszach. I dobrze, bo powoli głupiałam ;)

      Usuń

Koty w potrzebie

www.koty.sos.pl