czwartek, 7 maja 2015

Środa, środa i po środzie













Środa u Maknety

Miało być w terminie i systematycznie, ale wczoraj kurier doniósł nową zabawkę. Musiałam pooglądać, wypróbować i stwierdzić, że zabawka taka sobie. Do wszystkiego mam słomiany zapał i gdybym chciała stosować wskazania dietetyczne, jakie zalecają producenci owej maszyny, nie wychodziłabym z kuchni. Wczoraj zmontowałam sobie koktajl, który w smaku był całkiem dobry - szpinak, banan i mrożone truskawki, za to kolor miał wyjątkowo paskudny. Dziś za to koktajl był w pięknym zielonym kolorze, ale smak... Myślę, że z czasem będzie lepiej, wszak praktyka czyni mistrza.


Robótkowo prawie bez zmian. Pledzik dla lalki skończony. Jeszcze aplikacja kota, tylko zastanawiam się, z czego. Kocyk jest z bawełny, więc chciałam zrobić aplikację z jakiegoś bawełnianego materiału, ale strzępią się. Pomyślałam o filcowej aplikacji. Byłoby idealnie, gdyby nie to, że filc kiepsko zachowywałby się w praniu ( farbowanie, kurczenie się ). Czy ktoś miał z aplikacjami z filcu jakieś doświadczenia? Ciekawa jestem opinii. Czas nagli, bo w sobotę muszę kocyk przekazać Małej Marysi.


Przy okazji podczytuję książkę, którą prezentowałam w ubiegłym tygodniu. Nie bardzo odpowiada mi styl książki, więc robię sobie przerywniki ulubioną Serią Dzieł Pisarzy Skandynawskich. W jedno popołudnie przeczytałam książkę Miki Waltari "Obcy przyszedł na farmę". Trudno określić, czy to większe opowiadanie czy mikropowieść, ale rzecz dobra. Od pierwszej strony wyczuwa się jakiś niepokój. Ciekawi bohaterowie i choć akcja wydaje się wyeksploatowana, to trzyma do końca w napięciu. Jak to w literaturze skandynawskiej bywa  - jest mroczno i pesymistycznie. Seria ukazywała się za czasów PRL i było to chyba jedna z lepszych serii. Swoją przygodę z tymi wydawnictwami zaczęłam od "Krystyny córki Lavransa" i przygoda trwa do dziś. Książkę polecam,
jest naprawdę dobra.



26 komentarzy:

  1. Noooo , tez lubialam Krystynę , a Egipcjanina Sinuhe to jednym tchem polknęlam kiedys tam .Kocyk jest slodki , jak sorbecik . Ja nie robilabym aplikacji .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi być, takie jest życzenie dziecięcia: Taki jak ma Zosia, z kotem!

      Usuń
  2. Och natchnęłaś mnie też zrobię dziś koktajl, moi domownicy uwielbiają kiwi z bananem i taki im przygotuję. Jeśli chodzi o aplikacje to ja bym po prostu wydziergała kotka z tej samej bawełny, oczywiście w pożądanym kolorze i naszyła. Planuję kocyk dla niemowlaka z aplikacją sowy, a wczoraj wpadł mi do głowy kolejny z balonikami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie przeszukuję pinterest. Szydełkowy kot rozwiązałby sprawę.
      Sowa u MM na cenzurowanym. Kupiłam dziecięciu bluzeczkę w sowy, to bez ogródek powiedziała, że brzydka. :D:D

      Usuń
  3. Truskawka ze szpinakiem brzmi przerażająco :P jesteś bardzo dzielną kobietą, że udało Ci się to wypić :) zaś kocyk nawet bez dodatkowej aplikacji prezentuje się słodko i dziewczęco :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szpinaku się nie czuje, w każdym razie to warzywo akurat lubię i nie mam uprzedzeń. Gdzieś widziałam przepis na sałatkę ze szpinaku i truskawek. Odszukam i wypróbuję ;)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. przepraszam... ;/ przeglądarka mi się zmuliła i potroiła ten sam wpis :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Swojego czasu bardzo dużo czytałam Waltariego. Tak jak tobie, pasuje mi jego styl.
    Kocyk jest słodki, kolory takie cukierkowe, pięknie wyszedł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Egipcjanin Sinuhe" mnie znudził. Aż wstyd się przyznać, wszak to najlepsza książka Miki Waltari.

      Usuń
  8. Jestem ciekawa tej książki, nie czytałam jej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę dobra, teraz przede mną kryminał "Kto zabił panią Skrof?"

      Usuń
  9. Kilka lat temu zaopatrzyłam się w blender właśnie po to, by owocowe, warzywne, bądź owocowo-warzywne koktajle robić, i co? Może pięć razy zrobiłam, ale tej wiosny zmobilizowałam się i od kwietnia mam koktajlowe weekendy. Filcu na aplikację nie polecam, bo szybko się mechaci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam książkę o weekendowych koktajlach. Spróbowałam raz, ale do końca weekendu nie dotrwałam ;)

      Usuń
    2. A nie, nie, ja nie tak, że cały weekend tylko na koktajlach, bo by mnie to zabiło. Koktajl jest na drugie śniadanie w sobotę i niedzielę, ale koktajlową książką mnie zaintrygowałaś - co to jest?

      Usuń
    3. W zasadzie mam dwie książki tego autora i choć w tytule jednej i drugiej jest odchudzanie, to raczej chodzi tu o zdrowe odżywianie, a konkretnie o dietę strukturalną. Są to książki Marka Bardadyna "Odchudzająca książka kucharska" i "Odchudzanie weekendowe". Ta druga jest właśnie o weekendowych koktajlach. W pierwszej są przepisy na zupy, koktajle, dania główne, sałatki i desery. Obie książki polecam.

      Usuń
  10. ja robie koktajle. Z owoców głównie. Dzisiaj byl banan + pomarańcz + kiwi + pół cytryny a do tego sproszkowane kielki owsa. Samo zdrowie w kolorze malpiego gów....Rozumiem co masz na mysli.
    Mike Waltari czytałam "Czarny anioł" - umordowalam sie strasznie.
    A "Lesia" kocham.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytryna ze skórką? W książce polecają cytrusy skórkowane czyle ze skórynką. Przecież to gorzkie. Mnie umordowałam "Egipcjanin..." Padłam po 2/3 książki.

      Usuń
  11. Śliczny kocyk, jak dobry mięsisty filc to czemu nie, aplikacja będzie ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajdę dziś do pasmanterii i spróbuję wybrać coś fajnego ;) Mam na myśli filc. ;)

      Usuń
  12. Piękny kocyk! Na Obcego to ja już od dawna się nastawiam, dzięki że mi przypomniałaś. Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie. U Cibie lektury też niebanalne ;)

      Usuń

Koty w potrzebie

www.koty.sos.pl