środa, 15 stycznia 2014

To już kolejna środa













Na początek moje mało zwycięstwo. Skończyłam pled, który zalegał od jakiegoś czasu i raczej nie było widoków na skończenie go kiedykolwiek. A tu proszę szał czytania i robótek Maknety zmobilizował mnie jednak. Nawet ostatni rządek zrobiłam ściegiem rakowym, by sama sobie udowodnić, że to już koniec, naprawdę koniec.


Zaczęła się zima, więc z szafy wydobyłam porzuconą w ubiegłym roku robótkę. Miał to być szydełkowy komin. W zasadzie niekoniecznie chciałam go mieć, ale musiałam coś zrobić z nadmiarem kupionej bezmyślnie czerwonej sasanki ( bo tanio, nawet bardzo tanio - po złotówce motek ) Część wykorzystałam do zrobienia czarno-szaro-czerwonego komina, a reszta leżała spędzając mi sen z powiek. W końcu - postanowienie - będzie komina szydełkowy, ażurowy. Wzór wybrałam z prezentowanej książki:



Z książkami mam kłopot. Nie to że nie czytam, ale czytam ich jednocześnie zbyt wiele. Przy robótkach słucham audiobooka. Są to "Nocni wędrowcy" Jagielskiego. Książka jest w swojej wymowie tak tragiczna, że w zasadzie mam wyrzuty sumienia, że słucham jej przy tak przyziemnym zajęciu jakim jest robótkowanie. To książka o dzieciach-weteranach wojny w Ugandzie. Straszna, często muszę wyłączać, by nabrać oddechu. Nie mam oryginalnej okładki, choć płyta jest jak najbardziej oryginałem. Płytę otrzymałam od Biblioteki Akustycznej


W międzyczasie podczytuję książki z portalu Chmura Czytania, ostatnio przeczytałam dwa opowiadania z K.L.Konińskiego, na podstawie których powstał w roku 1968 film Samotność we dwoje. Na temat opowiadań pisałam na blogu 52 tygodnie czytania. Dostęp do utworów prezentowanych na stronie jest darmowy, nie trzeba zakładać konta, nie trzeba się logować. Stronie Chmura Czytana patronuje Fundacja Festina Lente. Tam też warto zajrzeć, bo Fundacja prowadzi ciekawe akcje, szuka wolontariuszy do pomocy. Drugim portalem pod patronatem FL jest portal z literaturą dla dzieci iCzytam. Można pobrać na na androida darmową aplikację i nosić bibliotekę dla dziecka przy sobie. Bajki można oglądać, czytać i słuchać. Są starannie opracowane - kolorowe, każda z nich opatrzona jest notką o twórcy, ilustratorze, lektorze i kompozytorze, bo każda bajka ma tło muzyczne. Ja dziś słuchałam/czytałam/oglądałam bajkę "Uczeń czarnoksiężnika" Goethego, co widać na załączonym obrazku. Rozpisałam sie na temat Chmury Czytania i iCzytam, ale strony naprawdę są warte uwagi.

Aplikacja  iCzytam na tablecie

Dzisiejsza moja lektura

I baja w całej krasie ;)

czwartek, 9 stycznia 2014

Kwadraciki różnej maści - ściągawka

Znalazłam kiedyś na Pinterest schematy kwadratów. Zazwyczaj kliknięcie w fotkę odsyła do strony źródłowej. Tym razem tak nie jest, więc zamieszczam fotkę i podaję jej adres na Pinterest.

Przy osławionym pledziku korzystałam z pierwszego wzoru, z tym, że pomiędzy trzema słupkami nie robiłam w ogóle oczka łańcuszka, a na rogu tylko dwa.
Podoba mi się też kwadrat ażurowy, może kiedyś wykorzystam.

wtorek, 7 stycznia 2014

Literatura pod pledem












u maknety


Raczej słuchanie niż czytanie, ale literatura jest literaturą. Czy słuchana, czy czytana. Tu akurat literatura dla młodszych, ale że o kotach, to nie mogłam jej sobie darować. Autorką jest Sari Peltoniemi fińska autorka książek dla dzieci i młodzieży. Koci taksówkarz to sympatyczna opowieść o starszej pani i jej siedmiu kotach. I o Juho, chłopcu, który zaprzyjaźnia się ze starszą panią. Co dalej? Nie wiem, jak dosłucham - opowiem.

 Tu fragment do odsłuchania.
A póki co, męczę pled. Wiem, że jestem monotematyczna, ale nic nie poradzę. Chciałam wyciągnąć z zakamarków jakieś zapomniane truchełko, ale doszłam do wniosku, że trwać będę przy pledziku. Choć wczorajsze robótkowanie skończyło się użyciem maści i bandaża  elastycznego. Siadł mi nadgarstek. Ale wszystko dziś wydaje się być OK, pomijając to, że gabaryty owego pledowego tworu będę musiała powiększyć zdecydowanie. Zobaczymy na ile starczy mi cierpliwości.


Fotka nie najnowsza, powiedzmy sprzed ... sześciu rzędów ;) Wiem, że nudzę, ale tak musi być .
Ale korci mnie coś takie . Ładne, prawda? Kolory fantastyczne! usiłowałam wybrać coś ze swoich zapasów, ale wychodzi blado i zimno.

piątek, 3 stycznia 2014

Prowincja pełna czarów

Postanowiłam zamieścić tu notkę Wydawnictwa MG o książce Katrzyny Enerlich "Prowincja pełna czarów". Zestaw książek pani Katrzyny stoi na mojej półce, ostatnia moja lektura tej autorki to pełna ciepła i smaków regionalnych  "Prowincja pełna smaków", którą polecam. Wszak Mazury to moje miejsce na ziemi, a także i pani Katarzyny Enerlich.

Jest to już 10 książka tej Autorki w wydawnictwie MG (Prowincja pełna marzeń, Prowincja pełna gwiazd, Prowincja pełna słońca, Prowincja pełna smaków, Czas w dom zaklęty, Kwiat Diabelskiej Góry, Oplątani Mazurami, Kiedyś przy błękitnym księżycu, Studnia bez dnia).
 
Prowincja pełna czarów Katarzyny Enerlich to pierwszy tytuł, jaki wydawnictwo MG proponuje na rok 2014 (premiera 13 stycznia). 

Książki Katarzyny Enerlich od lat znajdują swe miejsce w domach i sercach Czytelników.

Na spotkaniach z Autorką niezmiennie stawiają się rzesze jej fanów. I zawsze największą popularnością cieszą się te jej powieści, które łączy w tytule słowo „Prowincja”. Miłośnicy tej serii wciąż domagają się kolejnych tomów. Dlatego też po Prowincji pełnej marzeń, Prowincji pełnej gwiazd, Prowincji pełnej słońca i Prowincji pełnej smaków dziś proponujemy Prowincję pełną czarów.

Myślimy czasem, że w naszym życiu nie dzieje się nic szczególnego. Nieprawda. Życie przepełnione jest codziennymi czarami, magią codzienności. Przekona się o tym bohaterka Prowincji pełnej czarów. Bez dalekich podróży, wyjazdów i wielkich wydarzeń jej życie okaże się pełne niespodzianek. Bo ciekawe historie drzemią nieodkryte tuż za miedzą. 

 

Na tle mazurskiego krajobrazu rozgrywają się dalsze losy Ludmiły, jej córeczki Zosi i pozostałych członków ich patchworkowej rodziny. We wsi pod Mrągowem pojawia się tajemnicza kobieta. Sąsiedzi zaczynają szeptać o tajemnicach z przeszłości .  Ludmiła natomiast dostrzega, że kobieta za każdym razem wygląda inaczej. W opowiadaną przez Autorkę opowieść wplatają się historie dwóch kobiet-legend z historii Prus Wschodnich. Jedna Barbara (bo obie nosiły właśnie to imię) była dzieciobójczynią, druga oszalała po porzuceniu przez kochanka. Czy mogą mieć coś wspólnego z tajemniczą kobietą spod Mrągowa?

Ludmiła pracuje nad kolejną powieścią, ale wplątuje się w pewną tajemniczą przygodę. Tylko czy to wplątanie jest całkiem przypadkowe? Wszystko wydaje się wskazywać, że nie, jakby historia zaplatała się zgodnie z wcześniej ułożonym planem. Jakby ktoś pochylał się nad Prowincją i szeptał swoje czary…

Patronat nad książką objęły: Radio Mazury, Radio Łódź; Gazeta Olsztyńska; Tygodnik Wałbrzyski; magazyn literacki Książki; granice.pl; Pokochaj Mazury; czytajmypolskichautorów.pl; Papierowe Myśli, Obsesje; Miasto Słów.

czwartek, 2 stycznia 2014

Noworocznie...












 Nowy Rok, ale u mnie żadnych jakichś specjalnych postanowień nie będzie. Nie robię podsumowań, nie cofam się myślami wstecz. A przynajmniej staram się żyć tym, co tu i teraz.
Środowe wyzwanie znów zaniedbane, choć w międzyczasie dłubię w dalszym ciągu pled. Z czytaniem gorzej, dziś od rana sudoku. Sudoku najłatwiejsze z łatwych, bo jakoś nie chce mi się specjalnie nadwyrężać mózgu. Zaniedbania w czytaniu i robótkach typowo świąteczne. Pochłaniało mnie okołoświąteczne krzątanie. Ale dziś wszystko ucichło. Koty, wcześniej wypłoszone gromadą ludzi, nie chowają się po zakamarkach, Krecia wylazła z kanapy. Trochę szkoda, że już po świątecznym rozgardiaszu, ale nim się  obejrzę, znów będę powtarzać: jak to możliwe, że to już Wielkanoc?
A tymczasem wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

 Nie wiem, jak wyliczyłam, że do końca pledu brakuje mi pięciu rzędów? Zrobiłam sześć i okazuje się, że jestem w tej samej odległości od końca robótki. Rzędy dość długie - minimum 6,5m więc robota ślimaczy się.
Prawda, że włóczki różnej grubości, a i szydełko gdzieś się zapadło pod ziemię. Zmuszona byłam użyć innego.
I sudoku, ściągnęłam aplikację i używam do woli. Ksiązki dwie  w czytaniu: Wspomniany wcześniej "Pan Przypadek i celebryci" Jacka Getnera i zbiór opowiadań Juliana Barnesa "Cytrynowy stolik" Chciałabym skończyć lekturę obu do końca tygodnia.
I na koniec moja cudna Rysia w świątecznej sesji fotograficznej.

foto r.weinerowski


piątek, 27 grudnia 2013

Dziś już piątek...















Wypatrzyłam, że uczestniczki zabawy robótkowo-czytelniczej jak zawsze aktywne. Mnie się nie udało zorganizować odrobiny czasu na zajęcie się robótkami, a nawet czytaniem. No, może czytanie to się zdarzało, choć nie w takim wymiarze jakby się chciało. Padałam po każdym dniu świątecznym, jak po ciężkiej orce. Ostatnimi czasy robótki ręczne, to raczej prace kuchenne. Ale i na książki znalazło się miejsce - w sensie, że były obecne fizycznie. W dni przed- i świąteczne przewijały się nieustannie. Np "Smaki z Fjallbacki " Camilli Lackberg i Christiana Hellberga czy "Bezcenny" Miłoszewskiego.


"Smaki" to ciekawa książką - nie tylko  ze względu na nazwisko autorki, która słynie z powieści kryminalnych, ale także fantastycznych fotografii. Miłoszewskiego nie trzeba przedstawiać, to autor powieści kryminalnych, laureat Nagrody Wielkiego Kalibru w roku 2012.
I jak zawsze świątecznie robię też prezenty sobie. Zainspirowana lekturą Magdaleny zaczęłam gromadzić
powieści Caroli Dunn z serii "Kryminalne przypadki Daisy D". Nie miałam czasu wprawdzie, by wziąć się za czytanie, ale co się odwlecze to nie uciecze.

No kryminalnie u mnie w całej rozciągłośc, ale to tak zupełnie przypadkowo.

sobota, 21 grudnia 2013

Tak sobie sobotnio, niezobowiązująco o robótkach i książce

 ... bowiem dziś jest sobota, a nie środa
Jak już nie raz wspominałam, Magdalena prowokuje mnie do chwytania za robótki, które zawsze sprawiały mi radość, ale ostatnimi czasy odkładałam je częściej do lamusa. Czasem coś dłubałam, kiedy stawiano mnie pod ścianą -  małej Mani przydałaby się czapka, albo szaliczek fuksjowy pasujący do płaszczyka w kropy fuksjowe. Dziecina płaszczyk przestała nosić, bo zimno, ale fuksja jak ulał pasuje do śliwkowej kurtki. No i wtedy rad-niewola brałam się za robotę.

Dziś na światło wyciągnięte pledy. Postanowiłam skończyć. Przybywa powoli, ale jednak przybywa i kto wie, może do świąt skończę? Przynajmniej koty się ucieszą.


No i nadrabiam zaległości, może nie tyle w czytaniu, ile w sporządzaniu notatek o książkach.
Ostatnio parę słów poczyniłam o "Statku" Stefana Mani. To współczesna książka sensacyjna rodem z Islandii. Przeczytana miesiąc temu, a może i lepiej? Jakoś mało znam Islandię, pomijając Bjork i Sigur Ros. Nadrabiam zatem zaległości literackie. Koniecznie muszę przeczytać "Dzwon Islandii", bo od lat się przymierzam. A tymczasem "Statek"