środa, 17 września 2014

Wracam do gry...














Środowe spotkania u maknety
W poprzednim wydaniu środowych spotkań wypadłam z obiegu. Zdarza się, ale dziś jestem. Robótki nie pokażę, bo już tyle razy maniacko wracałam do pledzika, że wstyd mnie ogarnął. Miałam nadzieję skończyć zaczętą robótkę na dziś, ale nie wyszło. Jak pisałam w jednym z komentarzy, pled niby mały, a jest mocno pracochłonny i włóczko-żerny. Więc dziś, zamiast pledu zademonstruję koty, koty w worku. Pozostawię sprawę bez komentarza, bo kiedy otrzymałam od TOZu komplet zdjęć z prośbą o zamieszczenie ogłoszenia o adopcji na olx (dawniej tablica.pl ) wbiło mnie w fotel. Rozpoczął się sezon na niechciane kociaki. Tu prezentowane są jeszcze maleńkie - największy waży 80 dag, reszta nie przekracza 50 dag. Wszystkie przerażone, o zmniejszonej odporności, niektóre z ropnym katarem. I wszystkie potrzebują domu - stabilnego, mądrego.










 Wzięłabym, niestety, mało odporna psychicznie Krecia nie zniosłaby żadnego nowego lokatora. Wczoraj dostała amoku z powodu nowego chodnika. Nie dość, że to "coś nowe dziwnie płaskie" śmierdzi, to jeszcze nie wiadomo, co mu przyjdzie do głowy. Za to Rysia rozłożona na tym czymś, smacznie śpi. Przynajmniej ma pewność, że z chodniczka nie spadnie, tak jak spada z ulubionego parapetu.

I moje czytanie.
Skończyłam "Handlarza śmiercią" Dunki Sary Blaedel. Nie powiem, że powieść mnie zachwyciła, raczej marna i ... momentami infantylna, ale i tak Sarę zwą duńską królowa kryminałów. W czytaniu coś mocniejszego niż kryminał. To biografia - Beksińscy. Portret podwójny. Ebook. Polecam.
Tu okładka z wydawnictwa Znak:


26 komentarzy:

  1. Chciałbym przeczytać Beksińskich. Kociaki są śliczne, jednak mam dużego psa, na mieszkanko w bloku to i tak za dużo. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beksińskich polecam. Upolowałam ebooka za małe pieniądze, ale wart zainwestować w papier ;)
      Mieszkanie w bloku i rozbudowany zwierzyniec to dwie wykluczające się rzeczy ;) Coś o tym wiem.

      Usuń
  2. Biedne kociaki... ludziom brakuje mózgu... :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Otóż to! A ja dziś odławiałam pająka w łazience, chwytając go przez papier toaletowy, a potem wyniosłam na balkon. Odmaszerował nieuszkodzony, w dobrej kondycji. Choć pająków nie znoszę i najprościej byłoby go utopić, to na takie rozwiązanie też nie mogłam się zdobyć. W końcu pająk też... człowiek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, to jak ja. Nie lubię tych wielkich... fuuu, ale nigdy nie zabijam. Sama raczej nie tykam, zostawiam niech sobie chodzą, i tak chowają się w dziury albo w kąty. A jeśli naprawdę ich tam nie chcę to wołam kogoś aby wyniósł [!] zakazując robić z nim cokolwiek innego. ;)

      Rakowe panny, hehe :)

      Usuń
    2. Muszę sobie z takimi lokatorami radzić natychmiast, bo koty tylko czyhają na te pełzające, maszerujące czy latające. Wszystko to nadaje się do zabawy, a w końcu do zjedzenia

      Usuń
  4. Ja mam dwa psy i kota, więc to już komplet. Mam nadzieję, że kotki znajdą dobry dom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście zwierzyniec Twój rozbudowany mocno. Z przedstawionych tu kociaków zainteresowanie budzi puchata kotka. Reszta ma raczej marne szanse.

      Usuń
  5. O matko jaka malusia bieda :-(
    Mam nadzieję,że trafią w dobre ręce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś do TOZ trafiła jeszcze większa bieda, ale nie tracę nadziei, że ktoś te biedy pokocha ;)

      Usuń
  6. Fajnie, ze wracasz do gry. Kociaki sa urocze, chetnie bym je wszystkie przygarnela, ale poki co moja gromadka dzieci wystarczajaco robi balaganu w domu Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty potrafią grandzić jak mało kto, a taka gromadka z worka zdemolowałaby mieszkanie bez problemu ;)

      Usuń
  7. Szkoda takich pięknych kociąt. U koleżanki na działce też były, a kocica znowu z brzuchem. Coś powinno się z tym zrobić, może darmowe kastrowanie?
    O książce koniecznie napisz jak przeczytasz. Tez mam ochotę do niej sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sterylizacja to jedyne wyjście, choć nie każdy to rozumie. czasem organizowane są takie akcje, ale chyba ani miasto, ani gmina nie garnie się do wsparcia.

      Usuń
  8. Ręce opadają przy takiej bezmyślności! Mam nadzieję, że znajdą sie domy dla tych kociaków , o ile wszystkie przeżyją :( Na Beksińskich sama mam ogromną ochotę chociaż czytelniczo u mnie posucha okropna. Dziabaj ten kocyk i się nie łam, pokazywane fragmenty sa tak urocze że smiało możesz je cały czas pokazywać ;) Ściskam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocyk właśnie skończyłam, co najważniejsze pochowałam nawet nitki. czytam "Beksińskich", biografia może bulwersować, ale obojętnym nie pozostawia. Przynajmniej takie wrażenia na początek.

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. I ja. Ale więcej niż dwa koty u mnie nie wchodzą w rachubę, niestety.

      Usuń
  10. Mimo przykrych okoliczności kotki są śliczne, mam nadzieję, że szybko znajdą nowe domy. Jestem ciekawa tych "Beksińskich", czekam na recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beksińscy odłożony na czas nieokreślony. Przyszły nowe książki, które muszę przeczytać natychmiast ;)

      Usuń
  11. Życzę powodzenia w szukaniu dla nich nowego domu i nie podłapania złego samopoczucia przy Beksińskich na dłużej niż to konieczne...
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ten dom nie wierzę. Ludzie biorą, by po tygodniu oddać. To jakiś obłęd. Nawet gdyby zwierz nie spełnił moich oczekiwań, nie oddałabym. To ja mam spełniac oczekiwania zwierzaka ;)

      Usuń
  12. Kociaki są przecudne! Przerażenie w ich oczach jest porażające. Beksińscy to bardzo dobra książka, choć jak ją kończyłam to byłam w stanie permanentnego niepokoju. Nie można o tej książce powiedzieć, że jest łatwa i przyjemna. Ale bardzo dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc czytam uzbrojona w antydepresanty ;)

      Usuń
  13. Biedne maleństwa ;( Sama co prawda kota nie mam, bo szynszyla na maleńką kawalerkę to i tak za dużo czasem, ale i rodzice i moja siostra przygarnęli znajdy. Moi znajomi ze schroniska wzięli starsze kotki, które miały marne szanse na adopcję i takich wdzięcznych zwierząt to w życiu nie widziałam...
    Ludzie nie mają serca, ani wyobraźni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie, to dziwię się, że starsze koty nie mają szans. Ludzie wolą kociaki, które są jednak bardziej absorbujące i psotne. Przygarnęłam dorosłą Rysię i jestem szczęśliwa, mam nadzieję, że ona też ;)

      Usuń

Koty w potrzebie

www.koty.sos.pl